Victoria Słupsk

  • Facebook

Nie wiele do szczęścia zabrakło piłkarzom Victorii Słupsk. Dosłownie pech sprawił, iż Victorianie nie zdobyli pierwszego punktu w zmaganiach ligowych.

Z punktu widzenia taktyki gry był to bardzo defensywny styl gry, wynikający z małego spokoju w formacji obronnej. Nadal dało się odczuć brak „zimnej głowy” w niektórych zagraniach obrońców grających pod presją atakującego zespołu z Siemianic. Niestety pomocnicy defensywni w wielu wypadkach nadal nie spełnili swego podstawowego zadania, gdyż musieli pomagać właśnie linii defensywnej. Tak częste zaangażowanie pomocników ofensywnych skutkowało niższą skutecznością akcji zaczepnych, ani tez nie stwarzało wolnej przestrzeni na tyle dużej, by stworzyć więcej „setkowych” sytuacji strzeleckich. Bramkę dla słupszczan zdobył jak zwykle niezawodny Maciej Bubula.

- Cały zespół zasługuję na ogromną pochwałę, za walkę w grze, za wole walki, nieustępliwość. Był to najlepszy z dotychczas rozegranych meczy, choć do ideału gry daleko, ale są postępy w naszej grze. Myślę, że dobrze zrobiłem podejmując się trenowania zespołu składającego się tak ciekawych osobowości i różnych charakterów. Powoli zaczynam dostrzegać przebłyski w grze drużyny i to co najważniejsze, co powiedział Marek Mączkowiak w szatni w przerwie meczu „nie my nie wy, ale jesteśmy razem jako zespół”, będzie z nas zespół na miarę dojrzałej B klasy . Czeka nas jednak praca, treningi, prawdziwa próba charakterów - powiedział po meczu Lech Urbanowicz, trener KSV.